Numeracja na Moseley Road zmieniała się często, ale kilka źródeł sugeruje, że był to rodzinny interes. (więcej…)
Za dużo na głowie…
…ale daje radę! (więcej…)
Dlaczego akurat Szwedki?
Mam wrażenie, że zdecydowana większość prac wykonanych przez fotografki w moim zbiorze pochodzi ze Szwecji, choć… lwia część zbioru została wykonana w Niemczech. (więcej…)
Czterocyfrowy numer
Nie zwracałem na to wcześniej szczególnej uwagi, ale to może być wskaźnik rozwoju miasta – albo wieku fotografii! Przecież numery telefonów początkowo były bardzo krótkie, dopiero z czasem nastąpiło upowszechnienie się tego wynalazku. (więcej…)
Nie tylko królową…
…książęta również! (więcej…)
Brakuje kolorów…
Czy ta suknia była zielona? A może granatowa? Często zapominam, że to nie były czarno-białe czasy, tylko fotografia… Jak wtedy zestawiano kolory? (więcej…)
Opieczętowane
Trafiają się czasem fotografie z wytłoczonym datownikiem, ale to jest tylko rok – to pierwszy „kartonik” z pieczątką określającą dokładną datę. (więcej…)
Nieco rozmarzona
…ale jak uśmiechnięta! (więcej…)
Rodzinny biznes
Emil Vollenweider przejął atelier w Bernie po ojcu, Moritzu Emilu Vollenweiderze, ale fotografami byli też jego bracia: Gustav Johann, Arnold i Paul. Ojciec był chyba dobrym nauczycielem… (więcej…)
Ta sama kiecka!
No dobra – nie cała, tylko górna część, ale to ten sam ciuch co tu! Na tej niewiaście wygląda lepiej, jest chyba nawet w lepszym stanie, więc prawdopodobnie to jest pierwsza właścicielka. To jeszcze nie czasy masowej produkcji, obydwie fotografie pochodzą z Bern, choć od różnych fotografów, więc będę się trzymał mojej wersji. (więcej…)











